Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Garnier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Garnier. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2013

Spóźnione denko marcowe - pielęgnacja

Po raz kolejny wydaje mi się, że strasznie dużo tego się nazbierało... 
Niemniej to chyba powód do radości, prawda? ;)


Original Source, Chocolate & Orange Gel - ostatni żel z OS, jaki odwiedził moją łazienkę. Według mnie te produkty są przereklamowane i naprawdę męczyłam się z nim. Zapach delicji pomarańczowych bardzo mi się podoba, ale nie pod prysznicem - brakowało mi jakiegokolwiek uczucia odświeżenia. Moja ocena: 2/5


Farmona, Tutti Frutti, Olejek do kąpieli brzoskwinia & mango - wydajny, zamknięty w ładnym opakowaniu,  niestety o męczącym mnie zapachu. Z powodu tego ostatniego, na pewno do niego nie wrócę. Moja ocena: 3/5


Be Beauty, Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu - produkt fajny, ale nie idealny. Więcej w recenzji. Moja ocena: 3,5/5

Bourjois, Delikatny płyn do demakijażu oczu - ulubieniec w swojej kategorii. Na pewno do niego wrócę po raz kolejny, gdy tylko zdenkuję parę innych produktów. Więcej w recenzji. Moja ocena: 5/5



Be Beauty, Micelarny żel do mycia i demakijażu - absolutny hit za grosze. Mam już nowe opakowanie ;) Moja ocena: 5/5



Be Beauty, Żel do stóp (nowa wersja) - potworek. Kleisty, o zbyt wodnistej konsystencji, chłodzący dosłownie na 5 sekund (poza tym robi NIC). O klasę gorszy od starszego poprzednika. I brzydszy jeśli chodzi o opakowanie. Zdecydowanie nie polecam. Moja ocena: 1/5


The Body Shop, Banana Conditioner - kolejne opakowanie. Więcej w recenzji. Moja ocena: 5/5


The Body Shop, Cranberry Joy Body Butter - limitowane masełko ze świątecznej kolekcji. Piękny, przykwaskowy zapach, treściwa konsystencja, ładne opakowanie. Świetnie działało na moją skórę, znacząco ją wygładzając i nawilżając. Na minus - typowo - stosunek cena/wydajność.  Moja ocena: 4,5/5


Elle Basic, Sweet Flower Garden - śliczny, delikatny zapach, miłe dla oka, bardzo dziewczęce pudełeczko, całkiem dobre właściwości pielęgnacyjne. Mój mężczyzna (który dał mi to masło na Walentynki) dobrze wybrał ;) Jeśli chodzi o minusy - kosmetyk przez dłuższą chwilę pozostawiał białą warstewkę, ciężki do zdobycia - w sumie nie wiem, czy da się go dorwać poza Norwegią. Moja ocena: 4/5


Marion, Ocet z Malin & Koktajl Owocowy, Spray regenerujący włosy - bubel. Więcej w recenzji. Moja ocena: 1/5


Garnier, Upiększający BB krem 5 w 1 - początkowo mi się spodobał, po jakimś czasie przestał współpracować z moją cerą. Zaczął zapychać i spowodował delikatny wysyp. Nie był też zbyt trwały, szybko powracałam do stanu "naga twarz". Dodatkowo duży minus za utlenianie i zmianę koloru, oraz za zapach, którego nie byłam w stanie znieść... Moja ocena: 2/5


I jeszcze kilka produktów, które lądują w koszu, niedoczekawszy się jednoznacznej oceny:

Yves Rocher, Roślinna pielęgnacja włosów, Maseczka odbudowująca (próbka) - przyjemna. Nie obciążyła włosów, ładnie pachniała. O efektach oczywiście po jednym razie powiedzieć nic nie mogę, niemniej możliwe, że kiedyś się na nią skuszę.



Olejek pichtowy - czyli fajny patent na walkę z wągrami. Już po kilku dniach widziałam różnicę (niestety po odstawieniu efekty odeszły w niepamięć). Buteleczka 10 ml starcza na bardzo krótki okres czasu, co sprawia, że cena 7,50 zł staje się dość wysoka... 


Ziaja, Anty-perspirant 'Bloker' - produkt chyba dość sławny, na który skusiłam się pod wpływem pozytywnych recenzji. Niestety, nie byłam w stanie wytrzymać pieczenia, jakie on powoduje. Nie mam żadnego problemu z nadmierną potliwością, więc bezsensem byłoby zmuszanie się i katowanie... Zresztą, w marcu upłynął termin ważności.



Care & go, Szampon przeciwłupieżowy dla włosów normalnych - kolejny przeterminowany kosmetyk. Działanie ciężko mi określić (nie pamiętam :p), niemniej przerażał mnie jego miętowy kolor, a równocześnie zachwycał świeży zapach.


Lirene Dermoprogram, Shaping, Krem do masażu z arniką - ładne, choć łatwo niszczące się opakowanie, przyjemna, śliska formuła, idealna do masażu. Dawno nie używałam, więc nie jestem w stanie napisać dokładniej, jak ten produkt wpływał na skórę.


sobota, 2 lutego 2013

Denko styczniowe :)

Dziś chciałabym pokazać dość duże denko pielęgnacyjne, z którego dumna jestem jak nigdy wcześniej! Udało mi się bowiem wreszcie pokończyć produkty, które leżały i leżały, i leżały, a czasem również leżały, lub leżały, czekając na swoją kolej...



Produkty, które pokochałam i do których z pewnością wrócę:

The Body Shop - Banana Conditioner - po raz kolejny w zużyciach - zdecydowanie moja ulubiona odżywka, wystarczyła na ok. 2 i pół miesiąca, czyli całkiem nieźle. Więcej w recenzji. Moja ocena: 5/5 



Ziaja, Masło do ciała kakaowe - nie do końca przekonuje mnie zapach, ale cała reszta bez większych zastrzeżeń.
Z pewnością kupię ponownie masło z Ziaji.. jednak na 99% już w innej wersji zapachowej. Więcej w recenzji. Moja ocena: 4/5



Dax Cosmetics, Perfecta SPA, Antycellulitowe masło do ciała waniliowo - pomarańczowe - produkt fajny, którym jednak się trochę znudziłam, więc jeśli wrócę do niego, to pewnie za jakiś dłuższy czas... Więcej w recenzji. Moja ocena: 4/5


Zdjęcie to jest dość stare, pudełko w międzyczasie wyrzuciłam,
a resztka masła  została przełożona do słoiczka z BU, widocznego na zdjęciu grupowym

Garnier, Intensywna pielęgnacja bardzo suchej skóry, Ultraodżywczy krem do twarzy i ciała z syropem z klonu - krem fajny, jednak dzięki dość lekkiej formule dobrze sprawdza się w cieplejsze dni. Na zimę może być za słaby (przynajmniej w ostatnie mrozy się nie sprawdził), niemniej może do niego wrócę wiosną (jeśli nie utrafię po drodze czegoś lepszego, lub coś nowego mnie nie zaciekawi :P). Więcej w recenzji. Moja ocena: 4/5





Produkty poprawne, do których jednak na pewno nie wrócę:

Lush, King of Skin (próbka) - produkt fajny, ale drogi, trudnodostępny, małowydajny. Więcej w recenzji. Moja ocena: 3/5


Aquolina, Latte Corpo Zucchero a Velo (próbka) - czyli balsam do ciała o zapachu cukru pudru. Dość wodnisty, o dziwnym kolorze (biel podbarwiona delikatnie niebieskim - w sumie jak opakowanie) i baaaardzo słodkim zapachu - faktycznie przypomina on cukier puder, jednak taki lekko przypalony, jakby dopiero co zmielony w maszynce (ah, wspomnienia z dzieciństwa!). Co prawda zużyłam niewielką ilość, ale mogę chyba zaryzykować stwierdzenie, że szalonego nawilżenia się tu spodziewać nie można, o ile o jakimkolwiek można tu mówić... Na plus wydajność, na minus cena i dostępność (ok. 40 zł, w Polsce widziałam jedynie w Hebe). Moja ocena: 3/5


Źródło: http://www.urbanoutletonline.com
Moje znajdowało się w niewielkim opakowaniu z dozownikiem, widocznym na zdjęciu zbiorowym :)

 Eveline, Slim Extreme 3D Spa!, Superskoncentro-wane serum do biustu 'Total Push Up' - fajny zapach, przyjemna konsystencja, dobry stosunek wydajności i ceny (ok. 14 zł). Ładnie napina skórę, daje chwilowe uczucie lekkiego ujędrnienia biustu. Oczywiście - nie spełnia obietnic typu powiększenie, modelowanie, za co minusik dla producenta (znów pytam: po co wciskać taki kit?). Produkt całkiem w porządku, w dodatku łatwo dostępny, jednakże nie zaliczyłabym go do kategorii "niezbędniki pielęgnacyjne" ;) Moja ocena: 3/5



Stapiz, Sleek Line, Repair & Shine Hair Mask (Maska regenerująca z jedwabiem i wyciągiem z pestek słonecznika) - produkt, który kupiłam zachęcona słowami koleżanki "włosy po niej pięknie pachną". I faktycznie, pachną i to długo, ale czy pięknie to się można kłócić. Mi osobiście kojarzy się z zapaszkiem kosmetyków stosowanych w zakładach fryzjerskich dobrą dekadę temu (albo i więcej... tak gdzieś na połowę lat 90. bym datowała :p). Co do działania - obciąża włosy, ale i podbija ich połysk, na pewno jednak nie wpływa na ich rzeczywistą kondycję. Wydajność średnia, cena przystępna (mniejsza ok. 10 zł), skład taki sobie (pełnia natury to to nie jest). Dostępna w dwóch rozmiarach - ja na szczęście miałam tę 250 ml, nie 1000 ml :) Moja ocena: 2,5/5



Original Source, British Strawberry Shower - czyli limitowany żel, kupiony kilka miesięcy temu... Już po otwarciu go w domu zaczęłam się zastanawiać, gdzie był mój rozum w czasie, gdy ja okupowałam Rossmanna. Zapach okropny, sztuczny, jakby truskawkowo-miętowy, zupełnie nie uprzyjemniał mi czasu spędzonego w łazience. Duży plus (albo minus, biorąc pod uwagę, że się nie polubiliśmy) za wydajność i niewysuszającą formułę (wersja cytrynowa OS przesuszyła moją skórę na wiór...). Niemniej, raczej już nigdy nie kupię żadnego żelu OS (o tym jak bardzo nie cierpię wersji o zapachu czekoladowo-pomarańczowej, postaram się napisać w kolejnym denku :p ). Moja ocena: 2/5



Alterra, Łagodny szampon dla wrażliwej i podrażnionej skóry głowy `Migdały i jojoba` - możliwe, że uprzedziłam się do szamponów z Alterry, niemniej po raz kolejny nie byłam zadowolona z produktu tej marki. Na minus konsystencja, zapach (zdecydowanie mało naturalny, niezależnie od składu), fakt, że włosy po nim dość krótko pozostawały świeże. Nigdy więcej. Moja ocena: 2/5


Be Beauty, Maseczka nawilżająca, głęboko regenerująca - kolejny (chyba) już niedostępny produkt z Biedronki. Szczypała mi twarz, więc wymęczyłam na ciało. Ogólnie produkt bardzo średni. Moja cena: 2/5





Buble, a raczej bubel, bo dziś tylko jeden:


Garnier, Intensywna pielęgnacja bardzo suchej skóry, Regenerujący krem do rąk zniszczonych - potworek, którego jedyna zaletą był zapach. Pozostawiał klejącą się warstwę, która za nic w świecie nie chciała się wchłonąć... Po kilku minutach od aplikacji skóra znów była sucha i ściągnięta. Po połowie opakowania poddałam się i resztkę wklepałam w łydki. Moja ocena: 1/5




Jeśli chodzi o kolorówkę, to po raz kolejny biednie ze zużyciami... Niemniej zrobiłam małą selekcję, dzieląc produkty na te, które używam, oraz na takie, które nadają się do kosza, lub które z chęcią oddam w dobre ręce... ale o tym w kolejnych postach ;)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Denko - październik

Trochę spóźniony, bo i czasu brakowało w weekend (ktoś tu matką chrzestną został <3) post denkowy.
Mój pierwszy wieńczący pełny miesiąc i wydaje mi się, że całkiem sporawy. Ale w obecnym miesiącu postaram się większy zorganizować ;)





Produkty, które pokochałam i do których z pewnością wrócę:

The Body Shop - Banana Conditioner - recenzja TU





Lush - Rub Rub Rub Shower Scrub - recenzja TU


Be Beauty - Miceralny żel do mycia i demakijażu - moje setne opakowanie; używam od kilku lat i mimo mniejszych, lub większych zdrad, wciąż do niego powracam. Łatwo zmywa makijaż, nie podrażnia, nie wysusza. Jest dostępny w Biedronkach w całkiem przyjaznej cenie. Jedyna wada - wydajność, jednak to można mu już odpuścić ;)



Essence - Stay with Me Longlasting Lipgloss, 01 Me&My Icecream - chyba jedyny błyszczyk, który udało mi się w całości zużyć ;) Tani (ok. 10 zł), ładnie wyglądający na ustach, przyjemnie pachnący produkt. Mimo wad, tj. nietrwałości oraz dość dużej lepkości, bardzo go lubiłam, czemu wyraz dałam kupując kolejny odcień - osławiony 02 My Favourite Milkshake.






Produkty dobre, do których jednak nie powrócę (chyba ;)):

Garnier - Regenerujące mleczko do ciała z syropem z klonu - recenzja TU



Garnier - Odżywka do włosów zniszczonych `Awokado i masło karité` - odżywka tania (w promocji ok. 6,50 zł), łatwo dostępna i nieźle pachnąca. Niestety zarazem mało wydajna i łatwo obciążająca włosy. Kiedyś seria z olejkiem z awokado mi służyła, na chwilę obecną niestety muszę od niej odejść, widocznie moje włosy nie są już aż tak przesuszone ;)


Garnier - Szampon do włosów zniszczonych `Olejek z awokado i masło karité` - niegdyś mój ulubiony szampon. Podobnie jak odżywka jest tani, łatwo dostępny, ślicznie pachnący. Lubię jego konsystencję (która jednak sprawia, że szybko się kończy..), w miarę toleruję opakowanie (zbyt duży otwór!). Obecnie muszę go odstawić, podobnie jak wyżej opisaną odżywkę - jeśli jednak znów uda mi się spektakularnie przesuszyć włosy, to z pewnością po niego znów sięgnę ;)




Produkty poprawne, do których jednak na pewno nie wrócę:

Bielenda - Czarna Oliwka, Nawilżająca 2 - fazowa oliwka do demakijażu oczu i ust - recenzja TU





Alterra - Olejek pielęgnacyjny `Granat i awokado` - na fali zachwytów i ja rzuciłam się na słynne rosmannowe olejki... Niestety same w sobie mnie nie zachwyciły, niby zapach fajny (ta wersja mi najbardziej odpowiadała), niby cena ok, ale jednak z działaniem na moich włosach bywało średnio. Skórę z kolei z lekka zapychały, uczucie nawilżenia pozostawiając przy tym na dość krótko. Aktualnie domęczam wszystkie trzy wersje po kolei, dodając je do mieszanek wszelakich, przeznaczonych do włosów. Jedno jest pewne - ja za tym, jak i za pozostałymi wersjami olejków pielęgnacyjnych, tęsknić nie będę ;)





Ziaja, Plantica - Odżywka do włosów zniszczonych i tłustych `Ryż`- dość średnia, nie daje zbyt spektakularnych efektów, ba! nie daje żadnych efektów... Mimo atrakcyjnej ceny (ok. 5 zł) nie polecam. 



Dove, Go Fresh Energising (Grapefruit & lemongrass scent) - zapach ładny, ale sam dezodorant jakby... tępy? Kupiony na promocji, utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że Garnier na tym polu wygrywa.



I na zakończenie, jeden z większych (ale na szczęście w miarę tanich) bubli:

Essence, Sun Club - All Over Shimmer for eyes, face, body- recenzja TU




A teraz pora na zużywanie kolejnych zapasów... :)

piątek, 2 listopada 2012

Garnier, Intensywna Pielęgnacja Bardzo Suchej Skóry Part 2.

Koc naciągnięty pod samą brodę, herbata w kubku jest, orzechy są. Można więc zaczynać wpis ;) A dziś będzie o produkcie, który z pewnością dedykowany jest naszej skórze w jesienno-zimowe dni, gdy jest ona skłonna do nadmiernego przesuszenia.


Garnier,  Intensywna Pielęgnacja Bardzo Suchej Skóry - Regenerujące mleczko do ciała z syropem z klonu





Opakowanie:
Plastikowa tuba, dość miękka i wygodna... do czasu. Opakowania nie da się postawić do góry dnem, przez co znacznie utrudnione jest wydobycie resztki kosmetyku. Ba! Bez rozcinania się nie obędzie...




Zapach:
Z dookreśleniem zapachu produktów z czerwonej serii Garniera mam duży problem. Mówiąc wprost - nie przepadam, chociaż należy uznać, że są one dość neutralne. Lubię, gdy po wklepaniu balsamu czuję delikatny zapach, np. owocowy (ah, ukochany arbuz z TBS!), tu takowa przyjemność nie jest mi dana.

Cena / objętość 
ok. 12 zł / 250 ml




Moja opinia:
Mleczko bardzo dobrze działa. Świetnie nawilża, radzi sobie nawet z problemową skórą (wniosek wyciągnięty z opinii osób mających większe problemy niż ja z suchością skóry ;)). Szybko się wchłania, jest dość wydajny, cena przy tym jest całkiem przyzwoita. Problematyczne jest tylko wspomniane wyżej opakowanie, oraz średnio (mnie) urzekający zapach. Choć z drugiej strony, mleczko nie kłóci się z perfumami, jak to w zwyczaju mają np. lushowe mazidła. Ogólnie produkt oceniam bardzo pozytywnie, ale raczej do niego nie wrócę. Zabrakło mu "tego czegoś" ;)

Moja ocena: 4/5



poniedziałek, 15 października 2012

Garnier, Intensywna pielęgnacja bardzo suchej skóry - Ultraodżywczy krem do twarzy i ciała z syropem z klonu

Opakowanie:
Zakręcane pudełeczko. Po prostu ;) Dość typowe dla tego typu specyfików, bez zachwytu więc, ale i bez żadnych zastrzeżeń. 



Zapach:
Ciężki do określenia, ale z pewnością dobrze pasujący do hasła przewodniego "intensywna pielęgnacja". Powiem szczerze, że mnie dość mocno odrzuca, na szczęście nie utrzymuje się zbyt długo. Niemniej, jak dla mnie zdecydowanie na minus.

Cena / objętość:
ok. 5 zł / 50 ml



Moja opinia:
Wraz z nadejściem chłodniejszych dni oraz pojawieniem się tendencji do przesuszania skóry twarzy, przypomniałam sobie o tym kosmetyku. Łatwo dostępny i tani krem Garniera, może nie zdobył w pełni mego serca, jednak muszę stwierdzić, że jest to zdecydowanie dobry produkt. Jako jeden z nielicznych drogeryjnych kremów do twarzy nie powoduje u mnie zatkania porów, ani też nie szczypie, nie piecze. Nawilża całkiem dobrze, acz gwoli ścisłości trzeba przyznać, że przez jakiś czas po aplikacji na twarzy pozostaje coś na kształt tłustej warstewki... Ładnie się rozprowadza, jest dość rzadki, dzięki czemu wchłania się dość szybko. Skóra po aplikacji wydaje się milsza w dotyku, gładka. Sprawdza się najlepiej jako krem na noc, lub kładziony na dłuższą chwilę przed makijażem, bowiem mam wrażenie, że nie koniecznie współgra z podkładami. Czy jest to produkt dla osób z bardzo suchą skórą? Raczej nie, ale wszystkim pozostałym polecam.



Moja ocena: 4 / 5


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...