Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjazdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjazdy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 maja 2013

I po kwietniu (jak zawsze spóźniony post :P)

1. Książki i filmy.

Chcąc zrobić podsumowanie niczym w poprzednich miesiącach musiałabym wielokrotnie wcisnąć spację i ogólnie spłonąć ze wstydu.
Nie dość, że kwiecień opisuję niemal w połowie maja, to jeszcze przyznaję:
- że nie obejrzałam żadnego filmu;
- że przeczytałam tylko jedną książkę.

Co do tej książki, to fakt faktem była jedna - ale porządna, zarówno jeśli chodzi o grubość, jak i jakość. "Dziedzictwo" Katherine Webb to świetna pozycja dla osób lubiących zagadki, oraz swoiste "powroty do przeszłości". Wraz z główną bohaterką odkrywamy losy jej prababki, oraz wiążące się z nią tajemnice, które wpływają na los klku kolejnych pokoleń. Świetna książka na letnie dni, wręcz idealna jeśli chodzi o leniwe leżenie w słońcu i czytanie... Jestem tego akurat w 100% pewna, gdyż udało mi się wypróbować taką opcję.

2. Podróże.

W tym punkcie muszę napisać, że udało mi się w kwietniu wyjechać na tydzień do zupełnie innego świata, który w kilku kolejnych zdjęciach postaram się pokazać. Dokładniej - odwiedziłam Dohę, stolicę Kataru, czyli jednego z bogatych krajów arabskich, położoną nad samym brzegiem Zatoki Perskiej.


W Dosze spędziłam równy tydzień. Zdziwiona byłam niesamowicie faktem, że zmrok zapada tam bez względu na porę roku o godzinie 18. Pozytywnie zaskoczona zostałam łatwością w komunikacji z miejscowymi (praktycznie wszyscy znali angielski) oraz okropnym przepychem, zestawionym z pustynnymi, piaszczystymi krajobrazami.

Jeśli chodzi o przepych i ewidentne bogactwo katarczyków.. na tym zdjęciu widoczne jest wnętrze centrum handlowego, upozorowanego na  Wenecję, w którym poza iluzjonistycznym malowidłem na suficie, gondolami i widocznym niżej mini kanałem, znaleźć można było mały diabelski młyn oraz lodowisko...


Samo miasto okazało się niezbyt duże, dlatego z łatwością udało mi się zobaczyć główne atrakcje - Muzeum Sztuki Islamskiej, Souq Waqif, Perłę  i kilka innych... ;) Udało mi się także wraz z Lubym pojechać na pustynię - niemal się tam zabiłam przelatując przez quada, ale pomińmy to milczeniem i uznajmy, że jestem świetnym kierowcą ;)

Muzeum Sztuki Islamskiej


I trochę mniej reprezentacyjny fragment miasta, dający pogląd na obszary nieturystyczne.

Bo w Souq Waqif można znaleźć naprawdę wszystko...
Moje ulubione zdjęcie - to nic, że wyglądam jakbym miała welon  ;)
Najciekawszy znak drogowy, jaki kiedykolwiek widziałam :D
Prawie jak w USA ;)

A tu już na pustyni... :)
Jump! :D
I na koniec - żeby nie było tak zupełnie niekosmetycznie - małe zdjęcie dokumentujące proces powstawania tatuażu z henny, który niestety nie przetrwał na zdjęciach..

To już chyba wszystko, tymczasem najwyższa pora powoli uciekać na rowerek stacjonarny - miłego wieczoru! :)

czwartek, 24 stycznia 2013

Niekosmetycznie - zbieg okoliczności ;)

Dawno, dawno temu (2005) byłam na plenerze malarskim we Francji. Wszystkie zdjęcia z tego wyjazdu straciłam wraz z laptopem, który został mi ukradziony w marcu ubiegłego roku...
Przyznaję, że strata trochę bolała.
Dziś w nocy śniło mi się, że jestem gdzieś w Hiszpanii. I że nagle odkrywam, iż dodreptałam do odwiedzonego regionu Midi-Pyrénées oraz do Kraju Basków.

W pracy zaczęłam przeglądać stare, nieopisane płyty, które przekazane zostały z pracowni jednego z moich ówczesnych nauczycieli. Na jednej z nich było... ponad 300 zdjęć z tego wyjazdu.
Jaka była moja radość, ale i zdziwienie (mam prorocze sny? :D) możecie sobie wyobrazić.
A tu mała próbka tego, co dane mi było zobaczyć :)





Fajnie by było znów kiedyś odwiedzić Pireneje, bo są naprawdę piękne... :)

czwartek, 17 stycznia 2013

Niekosmetycznie - wyjazdowo

Jak wspominałam w ubiegły weekend na chwilę uciekłam z Polski... 
Tym razem do Oslo, gdzie mój TŻ został oddelegowany wraz z początkiem stycznia.
Miasto okazało się być malutkie, ale całkiem przyjemne.
I bardzo białe ;)



Dużym zaskoczeniem był dla mnie park Vigelanda z naprawdę wyjątkowymi rzeźbami, które zdecydowanie trzeba zobaczyć...



Największe wrażenie zrobił na mnie sam brzeg fiordu- kocham takie scenerie! Tafla wody, łódki, zachód słońca - idealnie :)



Niestety poraziły mnie tam słynne horrendalnie wysokie ceny (100 koron za hamburgera w McDonald's?!), oraz niska temperatura. Przykładowo w poniedziałek rano, gdy spokojnym spacerkiem szłam na busa, mającego mnie dowieźć na lotnisko, termometry pokazywały około -23 stopnie.


Jak po takiej temperaturze wygląda moja skóra twarzy? 
Chyba nie muszę pisać...
Tym samym miasto to polecam zdecydowanie odwiedzić w jakimś cieplejszym miesiącu ;)

wtorek, 1 stycznia 2013

Podsumowania i postanowienia :)

Ubiegły rok był prześwietny.
W styczniu po raz pierwszy spotkałam się z moim obecnym lubym, od lutego oficjalnie już jesteśmy razem :)
Dużo zwiedzałam, S. jako prawdziwy świr wycieczkowy, zaciągnął mnie do Barcelony, Budapesztu, Lugano, Eindhoven, dodatkowo zwiedziliśmy pół Belgii (co wyczynem nie jest :D ) i dużą część północnych Włoch. Wakacje spędziłam z S. w Mediolanie, poznając to miasto niczym własną kieszeń i tyjąc na pysznych włoskich lodach. Pod koniec roku zaszaleliśmy i przez tydzień biegaliśmy po Stambule.



Poza tym w tym roku zostałam chrzestną świetnego młodego mężczyzny. Zrobiłam wreszcie prawo jazdy. Rzuciłam palenie (prawie, bo czasem jeszcze mi się podpala...). Zaliczyłam też kilka niefajnych doświadczeń, jak np. kradzież laptopa i innych bardziej wartościowych rzeczy z mieszkania. Ogólnie ciągle się coś działo, na nudę narzekać nie mogłam.
Mam nadzieję, że kolejny rok będzie tak samo dobry, a może nawet jeszcze lepszy :)



Co do postanowień na rok 2013, to nie mam ich wiele, aczkolwiek są dość konkretne...
1. Chciałabym trochę przyoszczędzić. Przestać wydawać pieniądze na pierdoły, popełniać, jak najmniej gaf kosmetycznych wyrzucając pod wpływem impulsu pieniądze na rzeczy średnio udane, które później kurzą się gdzieś i czekają tylko na przeterminowanie. 
2. Równocześnie chcę w roku 2013 skupić się na produktach dobrych, zadbać o swój komfort, pamiętać, że inwestycje w drogie buty, czy srebrną biżuterię, suma sumarum wychodzą taniej niż pięć par jednorazowych bucików lub sztucznych pierścionków/wisiorków, które po chwili nie nadają się do noszenia, bo zeszła z nich farba... :/
3. Zadbać odpowiednio o włosy, paznokcie i cerę. Po prostu.
4. Regularnie ćwiczyć, jeść "z głową". Schudnąć wreszcie i przestać się bawić w "od jutra" ;)



A na koniec jeszcze kilka zdjęć z minionego roku :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...