Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biochemia Urody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biochemia Urody. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Strzał w 10 - puder bambusowy z jedwabiem i owsem


Gdzieś w połowie czerwca dokonałam mojego pierwszego zamówienia na stronie Biochemii Urody. Dziś przedstawiam kosmetyk, który już wtedy nabyłam, jednakże poznaliśmy się i zaprzyjaźniliśmy dopiero całkiem niedawno ;)


Słowem wstępu nadmienię może, co wchodzi w skład bardzo łatwego do wykonania zestawu "Puder bambusowy (jedwab + owies)":

# Puder bambusowy; Postać: biały, bardzo drobny proszek, 
# Puder jedwabny; Postać: kremowo-biały, bardzo drobny proszek,
# Koloidalna mączka owsiana; Postać: bardzo drobny, beżowy proszek,
# Eleganckie, pudełko z sitkiem i nakładką, wypełnione pudrem bambusowym. 
# Plastikowa bagietka. [źródło: http://www.biochemiaurody.com ]


Opakowanie:
Plastikowe, duże pudełko z sitkiem i dodatkową nakładką.zabezpieczającą. Wygodne, proste, z naklejką na której mamy podaną datę ważności (tylko czemu nazwa sugeruje, że jest to sam puder bambusowy? :/) 



Zapach:
Nie wyczuwam ;)

Cena / ilość:
17,80 zł / 65 ml (16.5 g)


Moja opinia:
Początkowo z tym pudrem się nie polubiłam, co wynikało z faktu, że nie przepadam za transparentnymi kosmetykami. W ramach denkowania powróciłam do niego chyba jeszcze w listopadzie, i tak oto mija nam powoli kolejny miesiąc razem. Puder ten nie bieli, za to świetnie matuje, ma cudną relację cena-wydajność (zostało mi jeszcze duuuuużo), dość dobrze się go "dawkuje" z podstawowego pudełka (tu pragnę napisać, że pudełeczko na puder sypki 15ml jest koszmarne - ma zbyt duże dziurki, łatwo go krzywo zakręcić, co skutkuje rozsypaniem kosmetyku, dostępne jest w cenie 3,60 zł). Puder z BU nie wpłynął jakoś szczególnie na stan mojej skóry, ani nie zauważyłam jej polepszenia, ale też nie odnotowałam wzrostu wydzielanego sebum, czy przesuszeń. Jedynym minusem produktu, jest jego dostępność, a dokładniej opłata za przesyłkę, z którą musimy się zmierzyć przy zamówieniu (dlatego też lepiej większe, a rzadziej :p). Ogólnie bardzo polecam.

Mój puder w pudełeczku 15ml - rozsypuje się na wszystkie strony jak szaleniec :/
Moja ocena: 4,5/5

niedziela, 6 stycznia 2013

Spóźnione denko grudniowe :)

Ciężko, oj ciężko, utrafić ostatnio w miarę dobre światło do zdjęć... Dziś wreszcie mi się to udało, więc przedstawiam kolejne zużycia, tym razem z grudnia 2012 ;)




Produkty, które pokochałam i do których z pewnością wrócę:


Bourjois, Delikatny płyn do demakijażu oczu - moje zdecydowane odkrycie ostatniego roku! Świetnie zmywa makijaż, nie podrażnia, jest wydajny (butla wystaczyła mi na ok. 2 miesiące codziennego stosowania), ma dość przyjemną cenę (ok. 15 zł). Prawdopodobnie już ze mną zostanie - póki co zaopatrzona jestem w drugą butlę ;) Moja ocena: 5/5


The Body Shop, Hemp Hand Protection - jeden z najlepszych kremów do dłoni, jakie kiedykolwiek miałam! Świetnie spisuje się zimą, a jego największą wadą jest... zapach :D Więcej w recenzjiMoja ocena: 4,5/5


Dove, Cream Oil, Odżywczy żel pod prysznic - zdecydowanie lubię żele marki Dove za faktyczne nawilżenie mojej skóry. Podoba mi się ich kremowa konsystencja, nie mam większych zarzutów co do opakowań, nie pamiętam ile kosztował, jednak z pewnością dość rozsądnie. Jedynie zapach, bardzo "mydlany" (ups, oficjalnie to w tym przypadku jaśmin i miód - właśnie doczytałam :D ) średnio mi odpowiada. Wrócę kiedyś na pewno, jednakże nie wiem, czy nie do innej wersji, w ramach próbowania nowości ;) Moja ocena: 4,5/5 


The Body Shop, Coconut Body Butter - moje pierwsze masło z TBS, ale nie ostatnie :) Obecnie testuję jagodowe i żurawinowe, do tej wersji pewnie nie wrócę już ze względu na mnogość zapachów do sprawdzenia (w wyniku kolejnej, dość niespodziewanej wycieczki do Krakowa, wczoraj do mojego kuferka z zapasami doszły masełka grejfrutowe i satsuma, ekhm, a miały być oszczędności). Więcej możecie przeczytać TU.


Ziaja, Intima, Kremowy płyn do higieny intymnej z kwasem askorbinowym przeciw podrażnieniom - tani, wydajny, z praktycznym dozownikiem, po prostu jeden z moich faworytów (Lactacyd mimo wszystko jest zby mocny, by tylko jego stosować 2x dziennie). Moja ocena: 4,5/5



Lactacyd Femina, Emulsja do higieny intymnej - jeden z najlepszych w swej kategorii, niestety dość drogi w porównaniu z np. Ziają, za co obcinam punkcik. Moja ocena: 4/5


Ziaja, Naturalny krem oliwkowy, cera sucha i normalna - jeden z podstawowych produktów w łazience, zarówno dla mnie, jak i dla mojej mamy ;) Świetny, tłusty krem, idealny na zimę i przesuszenia wszelakie. Mnie osobiście nie zapycha, nadaje się tylko na noc, ze względu na późniejsze świecenie skóry. Niska cena i wydajność (chociaż ja go używam dość sporadycznie..?) na zdecydowany plus. Moja ocena: 5/5



Produkty poprawne, do których jednak na pewno nie wrócę:

Biochemia Urody, Olej kokosowy EKO - olej dość mocno zachwalany w blogosferze, mojego serca (włosów?) nie podbił. Niby fajny, ale spektakularnych efektów brak. Minus za dostępność - kupić można jedynie na stronie BU w cenie 10,50 zł. Plus za opakowania (zwyczajnie mi się podobają) oraz smakowity zapach :) Moja ocena: 3,5 /5



Be Beauty, Peeling drobnoziarnisty - nie wiem, czy jest dostępny jeszcze, ale nawet jeśli, to do niego nie powrócę. Ani zapach, ani konsystencja, czy przede wszystkim działanie, nie podbiły mojego serca. Na szczęście dość tani (ok. 5 zł? nie pamiętam dokładnie). Ostatecznie w ramach "mam cię dość mój drogi kosmetyku" zużyłam pod prysznicem, nie oszczędzając go sobie bynajmniej przy aplikacji na całe ciało ;) Moja ocena: 2/5


Wibo, Cień DUO z rozświetlaczem - produkt kupiony miliard lat temu, od miliona lat nie używany... Ogólnie fajny, ale dla nastolatek. Pora wyrzucić.


Buble:

Cien, pomadka - dostałam od koleżanki, która bodajże trzy takie pomadki kupiła w cenie ok. 7 zł w Lidlu. Po kilku dniach zrozumiałam, że jej miejsce jest w koszu, nie na moich ustach - okropnie pachnie, nic raczej nie robi z ustami, za to koszmarnie bieli. Zdecydowanie nie polecam. Moja ocena: 1/5 




Lush, Lemony Flutter Cuticle Butter (próbka, brak opakowania na zdjęciu głównym) - potworek. Drogi (9,95 euro za 45 gram), ciężko dostępny, pozostawia dziwny film na dłoniach, natłuszcza, ale nie nawilża, czasem po zastosowaniu skóra dziwacznie piecze (?). Ogólnie nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Zapomniałabym - pachnie niczym jakoś cytrusowy płyn do mycia płytek, czy czegoś w tym rodzaju. Cieszę się, że dostałam od koleżanki próbkę, bo chyba bym ten produkt zjadła ze złości, a tak ostatecznie w miarę szybko go zużyłam, przy czym po połowie poddałam się i resztkę wklepałam w kolana. Moja ocena: 1/5

A tak Lemony Flutter wyglądał w dniu zakupu (zdjęcie mojej próbki niestety gdzieś się zawieruszyło )

piątek, 28 września 2012

Denko - pamiątki z wakacji - BU, Alterra ;)

Jako, że ku końcowi zbliża się mój pobyt w Mediolanie, postanowiłam rozprawić się z zalegającymi tu kosmetykami. Używałam ich w większości przez wakacje, dzielnie z niektórymi wojując... Na początek przedstawię 4 produkty popularnych a zarazem stawiających na naturę marek, tj. Alterry, dostępnej w Rossmannach oraz Biochemii Urody.

Biochemia Urody - Hydrolat z drzewa oliwkowego EKO
Jeden z fajniejszych produktów na jakie natrafiłam w ciągu ostatniego półrocza. Hydrolat ten okazał się być świetną bazą dla kosmetyków (b.dobrze sprawdzał się m.in. jako wodna baza dla kwasu hialuronowego), miał dziwny, ale przyjemny zapach, który dość szybko ulatywał, stanowił także świetne ukojenie dla zmęczonej upałami cery. Wraz ze wspomnianym kwasem hialuronowym oraz kremem rozjaśniającym AZELO-BHA doprowadził moją cerę do cudnego stanu, lecząc m.in. wiecznie przesuszone - przy mojej mieszanej cerze - policzki :) Samo opakowanie typowe dla BU - czyli proste, ale i cieszące tą prostotą oko.

Cena / objętość:
19,90 zł / 200 ml

Skład:
Organic Olea Europaea (Olive) Branch Extract + konserwant ECOCERT: Dehydroacetic Acid (0.06%), Benzyl alcohol (0.54%)

Moja ocena: 4,5/5


Biochemia Urody - Olej arganowy EKO
Po długich kombinacjach, "zabawach" i próbach wszelakich, uznałam ostatecznie, że olejowanie nie jest dla mnie :( Również osławiony olej arganowy nie przyniósł żadnej poprawy kondycji moich włosów. Okazał się jednak mieć całkiem neutralny zapach (a bałam się tej jego cechy...), oraz był naprawdę wydajny - maleńka buteleczka wystarczyła na naprawdę wiele aplikacji (tym samym jej cena w porównaniu do innych olei okazała się być całkiem w porządku). Niestety - produkt zdecydowanie nie dla mnie.

Cena / objętość:
10,80 zł / 15 ml

Skład:
Organic Argania Spinosa (Argan) Nut Oil, Mixed Tocopherols (wit. E)

Moja ocena: 3/5


Alterra - Krem do rąk granat i aloes
Kosmetyk pewnie większości blogerek znany - dość mocno wypromowany, według mnie okazał się słodkim, dość przyjemnym w użyciu bubelkiem ;) Posiada on naprawdę ładny zapach i fajne opakowanie, jednak sądząc po dopisku producenta: "Skóra bardzo sucha. Nawilżająca, łagodna pielęgnacja" można by spodziewać się również porządnego działania. Z nawilżeniem w przypadku tego kosmetyku jest niestety dość słabo - a to jest na tyle duży minus, że przeważa wszelkie plusy produktu. Ostatecznie, ze względu na przyjemny zapach, pół tubki wsmarowałam po prostu w ciało...    

Cena / objętość:
ok. 10 zł / 75 ml

Skład:
Demineralisiertes Wasser, Sojaoel*, pflanzliches Glycerin, Weingeist*, Fettalkohol, Olivenoel*, Cellulose, Glycerinfettsaeureester, Disteloel*, Granatapfelkernoel*, Xanthan, Sheabutter*, Aloe Vera Extrakt*, Beerenwachs, Granatapfelextrakt*, Ginkoextrakt, Jojobaoel*, Sonnenblumenoel, Vitamin E, Vitamin C, Mischung aetherischer Oele
*z kontrolowanej biologicznie uprawy 

Moja ocena: 3/5


Alterra - Szampon kofeina i biotyna
Jedno z większych rozczarowań marką Alterra. Szampon ten nie zachwycił mnie ani zapachem, ani działaniem - ba! mam wrażenie, że częściowo jemu zawdzięczam obecne wypadanie włosów - zamiast zapobiec, wzmógł je :/ Pod żadnym względem nie polecam.

Cena / objętość:
ok. 9 zł / 200 ml

Skład:
 Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lauryol Sarcosine, Caffeine, Xanthan Gum, Hydoxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Glucose Glutamate, Alcohol*, Coffea Arabica Bean Extract*, Panthenyl Ethyl Ether, Pnthenol, Paullinia Cupana Extract*, Biotin, Parfum**, Limonene**, Linalool**.
* Surowce pochodzące z uprawy kontrolowanej biologicznie.
** Naturalne olejki eteryczne.

Moja ocena: 1/5



A Wy miałyście do czynienia z tymi produktami? Jak je oceniacie? Podzielcie się :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...