Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 listopada 2012

Prysznice na słodko ;)

Zimno, buro i ciemno, więc i mnie opanowała  ochota na słodycze. Na stoliku pali się waniliowa świeczka, a we wpisie pojawi się słodziak pielęgnacyjny, którego po dłuższej, wakacyjnej nieobecności zaciągnęłam pod prysznic i wykorzystałam do cna :D

Ziaja, Masło kakaowe, 
Kremowe mydło pod prysznic



Opakowanie:
Duża, całkiem wygodna butla z nieprzezroczystego plastiku, z którą wraz z upływem czasu nic złego się nie działo ;) No, może tylko napisy z lekka się zdarły...

Zapach:
Cudny,  słodki, przypominający mi z lekka cukierki o smaku toffi, oblane mleczną czekoladą (w którym to skojarzeniu zdecydowanie dużą rolę odgrywa kremowa konsystencja o jasnobeżowym kolorze, czego niestety nie widać zbyt dobrze na zdjęciu). Zapach dość szybko ulatnia się ze skóry, pod prysznicem jednak trwa do samego końca, zamieniając go w naprawdę przyjemną czynność :)



Cena / objętość:
Ok. 8 zł / 500 ml

Moja opinia:
Produkt jak najbardziej na TAK! Osobiście nie potrafię mu nic zarzucić. Jest łatwodostępny, ma niską cenę, a dużą objętość, świetnie pachnie, nie wysusza, dobrze się pieni, ma bardzo fajną konsystencję... Podsumowując, kolejne świetne mydło pod prysznic z Ziaji, do którego z pewnością kiedyś powrócę :)



Moja ocena: 5/5

sobota, 24 listopada 2012

Turecko-warszawskie zdobycze ;)

Dawno mnie tu nie było, bo w listopadzie moje życie nabrało tempa. Od 11 siedziałam w... Stambule. Jak łatwo się domyślić, czas spędziłam raczej na oglądaniu Bosforu oraz przeróżnych architektonicznych perełek; tym samym na kosmetyczne łowy zbyt wiele mi go nie pozostało (plus, nie oszukując, w związku z wyjazdem i pieniędzy na takowe nie zostało raczej ;)).



W wyniku poważnych obrażeń, poniesionych przez moje konto, w tym miesiącu zakupy wyglądały dość skromnie - ot, to co na zdjęciu, plus dwie ukochane odżywki bananowe z TBS (19 zł każda).

Lakiery Flormar - nr 427 i 320. Szarak zdecydownie lepiej kryje, jest też bardziej wytrzymały, jednakże oba kolory podbiły moje serce. No i cena - ok. 2 TL, czyli niecałe 4 zł każdy...



Ręcznie robione mydełko z oliwy z oliwek z miodem - 6 TL (12 zł).



Blackhead remover z TBS. Wracając do domu, miałam kilka godzin wolnego w Warszawie, a że Złote Tarasy były tak blisko... Kolejny TBS'owy gadżet kosztował mnie 15 zł.



I na koniec - pokłosie obecnej rossmannowej promocji - Super Liner Duo od L'Oreal - 26,99 zł (cena regularna - 44,99 zł). Pierwsze wrażenie - średnio łatwy w obsłudze, ale dość trwały, plus za ładną czerń.




Suma sumarum na kosmetyki w listopadzie poszło równiutkie sto złotych (a nawet może 99,99 zł ;)), czyli nie jest źle porównując do poprzednich miesięcy. Cieszy mnie zwł. że kolorówka się nie dubluje - od dość długiego czasu towarzyszyła mi potrzeba porządnego eyelinera, gdyż jedyny w moich zbiorach pamiętał czasy studenckie, a jego kolor był okropnie już wyblakły... W grudniu postaram się zamknąć w podobnej kwocie, coby w dalszym ciągu męczyć zapasy (na dniach postaram się przedstawić kolejne denkowe trofea).

A tak swoją drogą - co Wy upolowałyście w rossmannowej promocji -40%? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...