Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ust. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Truskawkowy ulubieniec :)

Od jakiegoś czasu cierpię na swoistą obsesję na punkcie kosmetyków Yves Rocher, w związku z czym niedawno nbyłam kartę stałego klienta. Na tę właśnie kartę, w ramach jakiś drobnych zakupów, dostałam gratisowy balsam do ust, który szybko stał się moim faworytem ostatnich dni.

Yves Rocher, Balsam do ust Malina z upraw Bio


Produkt zamknięty jest w uroczym, szklanym słoiczku. Ładnemu designowi towarzyszy delikatny truskawkowy zapach, który na szczęście nie należy do tych "chemicznych" odsłon truskawki. Na ustach daje  fajny połysk, raczej nie ma tu mowy o nadawaniu jakiegokolwiek koloru - nie musimy się także bać "bielenia" ;)


Świetny jest też skład produktu: znajdziemy tu wyciąg z malin, masło karite, olej rycynowy, olejek jojoba, olejek ze słodkich migdałów. Jak łatwo się domyślić, składniki te zapewniają dobre nawilżenie i znaczne wygładzenie skóry ust. 


Po tygodniu stosowania udało mi się znaleźć jedną wadę tego produktu - bardzo szybko go ubywa (porównując do innych tego typu specyfików). Innymi słowy, w połączeniu z niezbyt dużą ilością (5g), raczej nie grozi mi znudzenie się tym konkretnym smakiem ;) Cena balsamu na szczęście nie jest powalająca (ok. 12 zł), więc spokojnie tą jedną jedyną wadę można mu wybaczyć. Stwierdzam z całym przekonaniem, że jest zdecydowanie lepszy od osławionego masełka z Nivei, czy też dwukrotnie droższych produktów z TBS.  Zdecydowanie polecam!

Moja ocena: 5/5

czwartek, 20 września 2012

The Body Shop - Jolly Orange Lip Balm

Opakowanie:
Metalowe pudełeczko, ślicznie wyglądające, jednakże z niezbyt przemawiającym do mnie zamykaniem (otwiera się i zamyka zbyt łatwo, niby nigdy nie sprawił mi psikusa hasając radośnie po torebce, jednak moje zaufanie jest ograniczone). Bardzo podoba mi się radosna kolorystyka opakowania (idealne na ciemne i chłodne wieczory) oraz fakt, że napisy oraz owocowy wzorek są nie do zdarcia... przynajmniej na razie, czyli po około 2 miesiącach ;)

Zapach i smak:
Zarówno smak, jak i zapach określiłabym najprościej słowami "delikatne, subtelne". Smak produktu lekko słodkawy. Zapach wydaje się być połączeniem pomarańczy z wanilią - wielbicielkom "prawdziwych" aromatów jednakże odradzałabym, poczują się bowiem zawiedzione.

Cena / objętość:
W wyprzedaży - 3 euro / 15 ml 



Moja opinia: Jeden z moich pierwszych zakupów TBSowych, dokonany na obczyźnie. Z doczytanych informacji wynika, że należał do serii limitowanej, w mediolańskim sklepiku jednak jeszcze w wakacje uchowane było dobre 10 sztuk w promocyjnej cenie. Balsam ten urzekł mnie przede wszystkim swoim smakiem (który uważam równocześnie za bardzo przyjemny, jak i... dziwaczny), świetną konsystencją oraz bardzo delikatnym, miłym zapachem. Efekt na ustach jest dość subtelny, balsam ładnie je nabłyszcza, sprawia, że wyglądają na zdecydowanie gładsze i pełniejsze. Niestety w przypadku przesadzenia z ilością produktu potrafi dość mocno wybielić kolor, co już niekoniecznie wygląda atrakcyjnie... Z pewnością należy zwrócić uwagę na naprawdę śliczne pudełeczko i całkiem dużą wydajność produktu. Podsumowując - jeśli komuś się uda jeszcze przypadkiem w jakimś koszyczku wyprzedażowym na to cudo trafić, to jak najbardziej polecam!


Moja ocena: 4/5




Skład:
Ricinus Communis Seed Oil, Polyglyceryl 3, Beeswax, Lanolin, Cera Alba, Hydrogenated Castor Oil, Citrus Aurantinum Dulcis Seed Oil, Silica, Mica, Aroma, Tocopheryl Acetate, Limonene, Ammonium Glycyrrhizate, Linalool, Tocopheroi Eugenol, Cl 77891, Cl 77491, Cl 19140.

A Wy jakie balsamy do ust polecacie? Lubicie produkty The Body Shop?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...