wtorek, 13 sierpnia 2013

Mgiełka opalająca z Yves Rocher

Lato, latem, opalenizna - opalenizną, a ja tymczasem fanką leżenia na słońcu nigdy nie byłam i raczej już nie będę. Tymczasem, po ukończeniu 26 roku życia z niewiadomych przyczyn zaczęłam twardo paradować w sukienkach, a tym samym odczułam potrzebę lekkiego przyciemnienia mego bladego (aczkolwiek niestety nie wątłego ;)) ciała.

Na dobry początek przygody z samoopalaczami kupiłam w sumie 3(?!) produkty z Yves Rocher, z których w pierwszej kolejności  pragnę przedstawić:

Yves Rocher, Mgiełka samoopalająca

Dziwna formuła tego produktu dość mocno mnie zaintrygowała. W różnych recenzjach napotkałam pieśni pochwalne dotyczące sposobu aplikacji, i tu muszę się zgodzić - mgiełkę rozprowadza się łatwo, szybko i przyjemnie.


Z plusów odnotować należy, że ciężko się nią skrzywdzić (co jednak jest możliwe!). Nie zauważyłam większych plam, zacieków, sam kolor jest dość naturalny, mgiełka aplikowana w rozsądnych ilościach pozwala uzyskać lekką, złocistą opaleniznę.
Z zalet produktu muszę jeszcze wymienić zapach. Całkiem mocny, jakby kwiatowy (?), długo utrzymuje się na skórze, ale nie drażni, w moim odczuciu jest nawet całkiem przyjemny.

Niestety mgiełka ma jedną, dla mnie znaczącą wadę - okropnie się lepi. Zwyczajnie czuję się po niej brudna, a fakt, że moje ciało przez dłuższą chwilę przykleja się obrzydliwie do wszystkiego dookoła (włącznie z meblami o.O ) jest nie do wytrzymania. Średnio przedstawia się też cena - regularna to 42 zł, ja miałam okazję zapłacić na początku lipca równo połowę tej kwoty.


Podsumowując - nie jest to mój ideał, ale jakoś wypsikam do końca, zwłaszcza, że wydaje się być średnio wydajnym produktem.

Moja ocena: 3,5/5

3 komentarze:

  1. Nie miałam jej, mam jakiś Rossmannowy produkt ale średnio jestem z niego zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używam takich produktów.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...